czwartek, 5 marca 2015

DWADZIEŚCIA JEDEN

ZABEZPIECZENIA

* CHRISTOPHER *

I jak ja mam jej to powiedzieć?
Normalnie…
Łatwo mówić…
No, prosto z mostu.
Przecież ona mi na zawał zejdzie.
Nie zejdzie… powiesz: „Ej siostra, zbieraj się, jedziemy na spotkanie Gangu”.
Skąd ty to możesz wiedzieć?
Nie będzie tak źle…
Masz rację… będzie jeszcze gorzej.
Z drugiej strony nie ja gadam sam do siebie.
Wiesz, że czasem trzeba pogadać z kimś inteligentnym, nie?
- Christopher, coś ty taki zamyślony?
- Nie wiem jak powiedzieć o tym wszystkim Annabel… - Odpowiedziałem szczerze Zaynowi.
- O czym i komu powiedzieć? – Do rozmowy brutalnie wtrącił się Louis.
- Christopher cyka się powiedzieć Rudej co zrobił…
- A co zrobił? – Kurna. Następny. Czy oni w ogóle wiedzą co to prywatna rozmowa? Muszę to uświadomić Liamowi.
- No dołączył do Gangu, nie?- Zapytał z sarkazmem Zayn. Przynajmniej jeden kapujący.
- Co w tym złego? – Zapytali równocześnie Louis i Liam.
- Wy chyba nie rozumiecie powagi sytuacji. – Poddałem się.
- Nie… - Odpowiedzieli wszyscy chórem.
- Powiedzcie mi… Jakim cudem jesteście najbardziej znanym Gangiem w Anglii i pewnie nie tylko tu, którego boją się nawet goście z FBI?
- Normalnie… - Odpowiedział Harry, który stał za moimi plecami. – Znamy się na rzeczy. Wiemy jak sprawić, aby wszyscy się nas bali, a no i jesteśmy lepsi od tych tam co powiedziałeś. Mądrzejsi, sprawniejsi, sprytniejsi i szybsi. Jesteśmy nie do wykrycia. Te marne sprzęty co ma policja są niczym w porównaniu do… - Cała czwórka stanęła przede mną i dyskretnie wyciągnęła zza pasków broń. - …tego cudeńka.
Otoczyli mnie ze wszystkich stroni wcisnęli za mój pas również mały rewolwer.
- Nie zgub go… - Ostrzegł Styles. – Wieczorem dostaniesz lepszy i pamiętaj jeżeli przyjdziesz bez Annabel, będzie z nią źle…
             Wszyscy odeszli ode mnie nie oglądając się za siebie. Myślą, że mnie wystraszą… głupki. Jedyne czego się teraz boję to, to że on skrzywdzi Annabel.
            Wyszedłem ze szkoły, po skończonych lekcjach i udałem się do samochodu Daniela.
- Cześć wszystkim… - Powiedziałem pogodnie.
- Hejka Christopher… Annabel już wypytałem jak w szkole teraz ciebie chce usłyszeć… - Popatrzył się w lusterko, aby mnie zobaczyć.
- Yyy… no właśnie o tym chciałbym porozmawiać, ale to w domu. Jedźm… - Nie skończyłem, bo Harry z ekipom zajechali drogę motorami.
- Wybaczcie, - pójdę sprawdzić o co chodzi… - Powiedział Daniel.
- Nie… to do mnie… - Ana złapała mnie za ramię. – Nie bój się zaraz wrócę.
Wysiadłem z samochodu i podszedłem do Gangu.
- Jesteście punktualnie i ubrani na czarno. Spraw sobie motor, ale nie zabawkę. Masz… - Rzucił w moim kierunku kartkę. – Jest tam adres i numery telefonów… Zapiszcie je sobie i kartkę spalcie… - Urwał. – Christopher bądź… z nią. – Wskazał na Annabel w samochodzie.
- Jasne… - Powiedziałem twardo.
- Będą z Ciebie ludzie… - Uśmiechnął się zwycięsko i odjechał z obstawą.
             Otworzyłem zgięty kawałek papieru, na którym były koślawe litery z danymi.
No dobra…
Koło mnie pojawił się samochód Daniela.
- Wsiadaj młody. – Zrobiłem jak kazał. – O tym chciałeś ze mną… - Zaciął się i spojrzał przepraszająco na Annabel. - …z nami porozmawiać? – Poprawił się.
- Tak… - Wyszeptałem cicho.
             Złapałem za rękę Ane. Wtuliła się we mnie i teraz oboje wpatrywaliśmy się w skrawek papieru.

* ANNABEL *

Jezu, Matko, Duchu Święty, Aniele Boży… Co ja wygaduję? Nie ma takiego…
Wpatrywałam się w skrawek papieru, na którym były napisane koślawe litery i cyfry. Popatrzyłam się na brata. Wpatrywał się mnie błagalnym i przepraszającym spojrzeniem. Jestem przerażona.
Co my tam będziemy robić?... To jest złe pytanie… Co się robi w takim Gangu?
My… kraść, napadać, podkładać ładunki i podpalać wszystko i wszędzie?
Czy my wyglądamy na takich? No może Chris tak on i bez czarnych ubrań wygląda na gangstera. W białym większość młodych Aniołów omijało go z daleka.
A ja? Ruda, mała, wszystkiego bojąca się dziewczyna, którą chce mieć szef tego całego bagna, w które się wpakowałam.
I ja mam byś z nim blisko? Nie ma mowy! Wymyślę coś innego.
Jakoś muszę wykonać zadanie…
A przede wszystkim nie mogę zawieść brata. Będę miała z tego niemałe kłopoty…

* CHRISTOPHER *


Niech ja go dorwę. Nie pozwolę Annabel być z nim blisko. Nie ma mowy. Wymyślę co innego. Wszystko, ale nie to. Mowy nie ma. 
~*~

PRZEPRASZAM, ŻE TAK DŁUGO NIE BYŁO ROZDZIAŁU. TRUDNO WYROBIĆ Z NAUKA I OBOWIĄZKAMI, A JESZCZE CHCIAŁABYM MIEĆ CZAS DLA SIEBIE... WYBACZYCIE?